Twórca firmy Marek Kalbarczyk

Współpracownicy o Marku Kalbarczyku

Niewidomy matematyko-informatyk, menadżer, założyciel wyjątkowej firmy tyfloinformatycznej Altix i Fundacji Szansa dla Niewidomych, działacz społeczny i polityczny, doradca władz, publicysta i pisarz.

Należy do kategorii osób, które nie poddają się uproszczonym klasyfikacjom. Jest aktywny w tylu dziedzinach, że nikt, łącznie z nim samym, nie wie, kim właściwie jest, to znaczy kim jest najbardziej. Znamy Go jako informatyka, menadżera, projektanta systemów informatycznych, twórcę firmy tyfloinformatycznej i fundacji, autora poradników matematycznych i rehabilitacyjnych oraz książek beletrystycznych o niezwykłym świecie dźwięku i dotyku, również jako publicystę i działacza. Kiedy dodamy do tego hobby: muzyka, polityka, historia, kultura, trudno nam znaleźć najwłaściwsze określenie kim jest. O wiele łatwiej dowiedzieć się od Niego samego, kim nie jest. Otóż mówi, że na pewno nie jest wystarczająco dobrze wykształcony. Nie jest na przykład filozofem, chociaż zawsze chciał dostąpić tego zaszczytu. Doszukuje się sensu w każdym działaniu, zarówno swoim, jak i innych. Otwarcie dodaje kolejne dziedziny, w których nie zdołał zaistnieć na miarę swoich marzeń. Najczęściej żali się, że bardzo chciał być profesjonalnym muzykiem, a jest jedynie muzykiem amatorem. Kiedy widzimy, w ilu dziedzinach się spełnia i ile pożytku z tego wynika, trudno zgadnąć, jak znajduje na nie wszystkie czas. Mówi, że ma na to dwa dosyć proste sposoby: pracuje do „północy” oraz różne czynności wykonuje szybko i naprawdę sprawnie. Jak niewidomy człowiek jest w stanie tak dobrze sobie radzić? 

Zanim doszło do rozwinięcia działalności

Urodził się w centrum stolicy w roku 1957. Był bardzo słabo widzącym dzieckiem z genetyczną wadą wzroku odziedziczoną po matce. Najpierw uczęszczał do szkoły dla dzieci słabowidzących w Warszawie, a następnie, w związku z pogarszającym się wzrokiem, do szkoły dla niewidomych w Laskach. Na przestrzeni kilku lat uległ kilku drobnym wypadkom, w wyniku których widział coraz mniej. Wreszcie w wieku niemal 13 lat stracił wzrok na dobre. Pechowa śnieżka, łokieć kolegi i najzwyklejsza futbolówka stopniowo „wyłączały” widzenie. Przeżył chwilę grozy i czas załamania, ale już po kilku miesiącach uważał, że w zasadzie nic strasznego się nie stało. Ta młodzieńcza opinia skonfrontowana z późniejszą Jego wypowiedzią z grudnia 2017 roku wcale nie dziwi.

Jako szef Fundacji Szansa dla Niewidomych podczas Konferencji REHA FOR THE BLIND IN POLAND poprosił Kardynała Kazimierza Nycza o odprawienie Mszy Świętej w intencji niewidomych, słabowidzących i ich bliskich. To wieloletnia tradycja tej organizacji. Wtedy msza miała miejsce w Archikatedrze p.w. Św. Jana Chrzciciela na warszawskim Starym Mieście.  Tak się złożyło, że w tym samym dniu odczytywano ewangelijną przypowieść, jak to Jezus przywrócił niewidomemu wzrok. Po Mszy Marek Kalbarczyk skierował do zgromadzonych kilka słów refleksji i podziękowania za obecność i modlitwę. Stwierdził, iż kiedy Bóg nie może uzdrowić wszystkich chorych i niepełnosprawnych, pomaga na wiele innych, cudownych sposobów. Wbrew powszechnym opiniom nawet brak wzroku może być darem. Dzięki tej okoliczności on sam nie spotyka ludzi złych, a jeśli nawet tak jest, stają się oni w obecności niewidomych lepsi i pomocni.

Należał do najlepszych uczniów i studentów. W roku 1972 został przyjęty do zwykłego warszawskiego liceum, przełamując stereotyp, jakoby wszyscy niewidomi mieli trudności w kontaktach z widzącą młodzieżą. Już wtedy wygrywał konkursy wiedzy, deklasując studentów. Był najlepszym uczniem dzięki czemu bez konieczności przystępowania do egzaminów wstępnych został przyjęty na wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Po raz kolejny był wśród najlepszych, chociaż czas studiów wspomina jako trudny okres. Niewidomi nie dysponowali brajlowskimi podręcznikami, toteż treści nagranych wykładów i książek musiał notować na brajlowskiej maszynie do pisania. Stan wojenny załamał jego karierę. Działał społecznie, negując ówczesny system. Przewodniczył Sekcji Niewidomych Uczących się i studiujących, przez co był represjonowany. W wyniku przepracowania i kłopotów związanych z sytuacją w kraju, musiał na pewien czas przerwać studia.

Wrócił do nauki dopiero po odwołaniu stanu wojennego. Poziom Jego pracy magisterskiej pt.: „Odwzorowania między strukturami danych i ich koszty”, uznano za odpowiedni dla bardzo dobrej pracy doktorskiej. Mimo świetnych wyników oraz rekomendacji wybitnych polskich naukowców, nie mógł znaleźć pracy. Uważano, że niewidomi nie są w stanie podołać wyzwaniom zawodu informatyka.

Pierwsze zawodowe aktywności

W latach 80., gdy jeszcze studiował, a następnie poszukiwał pracy, napisał 3 autorskie podręczniki do matematyki dla niewidomych dzieci. Kolorowe obrazki zastąpił wypukłymi rycinami i matematycznymi słuchowiskami. Pierwszy z nich oddał wydawnictwu WSiP w roku 1982. Jest również autorem około 30 adaptacji podręczników szkolnych do przedmiotów ścisłych. Za te pionierskie opracowania został odznaczony medalem „W służbie polskiej oświaty”.

W roku 1986, po ponad 3 latach bezowocnych poszukiwań, znalazł pracę w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, gdzie z okazji 70-lecia Polskiej służby hydrologiczno-meteorologicznej otrzymał pamiątkowy medal. Hydrologia nie stała się Jego powołaniem - miał inny pomysł na życie: poszukiwanie rozwiązań technicznych umożliwiających niewidomym dostęp do informacji. Późniejsze prace w dziedzinie nowoczesnej rehabilitacji były konsekwentną kontynuacją wcześniejszej działalności.

 

Epokowy wynalazek i stworzenie firmy Altix

W roku 1988 zaprzyjaźnił się z genialnym elektronikiem – Janem Grębeckim, z którym wspólnie stworzyli pierwszy na świecie, dostępny na rynku syntezator polskiej mowy. Prace nad tym softwarowym rozwiązaniem trwały zaledwie 4 miesiące. W tamtym czasie była to niezwykła rewelacja i wielki sukces. Autorzy umożliwili niewidomym samodzielne posługiwanie się komputerem. Syntezator jest sprzedawany i używany do tej pory. Słyszymy syntetyczny głos Jana Grębeckiego, a algorytm wymawiania, także wyjątkowo wymawianych słów, skrótowców, liczb arabskich i rzymskich oraz algorytm intonacji opracował Marek Kalbarczyk. Podobnie czytnik ekranu (screen access program), który przekazywał syntezatorowi tekst do wypowiedzenia. Programy tego typu analizują treści wyświetlone na ekranie komputera i decydują, co należy odczytać niewidomym użytkownikom. Ten program pojawił się w prostej wersji już w roku 1989.

Dzięki wynalazkowi zmieniło się życie niewidomych w Polsce. Marek Kalbarczyk uważał, że to kolejny dar od Boga. Faktycznie, wdrożenie syntezatora mowy zbiegło się w czasie z polską reformą. Zmienił się ustrój i z kraju o gospodarce socjalistycznej, planowanej i kierowanej odgórnie, Polska stała się państwem wolnorynkowym. Właśnie w roku 1989 umożliwiono zakładanie firm i prowadzenie nieskrępowanej działalności gospodarczej. Dysponując ww. programistycznym narzędziem, Marek Kalbarczyk zaprojektował kilka prekursorskich udźwiękowionych systemów informatycznych i programów. Powstał m.in. udźwiękowiony program szachowy, brydż, generator baz danych GBASE, elektroniczny formularz kalkulacyjny itd.

W roku 1989 stworzył pierwszą w kraju firmę tyfloinformatyczną, Altix, do której zaprosił swoich przyjaciół, niewidomych informatyków: dr Stanisława Jakubowskiego i Igora Busłowicza oraz ekonomistę Eryka Zielińskiego. Wykorzystali wyjątkowy w polskiej historii moment transformacji systemu politycznego i ekonomicznego. W ówczesnej prasie, radiu i telewizji przedstawiano ich jako znakomity przykład realizacji nowych idei – wszyscy mogą zakładać firmy i pracować dla unowocześniającego się kraju.

„Altix” to połączenie klawiszy „ALT” i „x”. W tamtych latach kombinacja tych klawiszy oznaczała wyjście z programu, zakończenie pracy. Dzisiejszym odpowiednikiem tej kombinacji jest „Alt-F4”. Altix miał za cel zlikwidowanie problemów związanych z brakiem wzroku i wyrównywanie życiowych szans ludzi niewidomych. W roku 2015 Altix otrzymał od Prezydenta Bronisława Komorowskiego wyróżnienie w kategorii „Społeczne zaangażowanie biznesu”. Marek Kalbarczyk twierdzi, że również w firmach nie może jedynie chodzić o zysk, lecz przede wszystkim o możliwość realizowania misji. W przypadku Altix rehabilitowanie innych niewidomych ma służyć walce z dyskryminacją i wykluczeniem społecznym. Jego pokolenie musiało przecież pokonać wiele utrudnień, których trudno życzyć następcom. Teraz, gdy są dostępne nowoczesne metody adaptacyjne, kolejnym niewidomym jest po prostu łatwiej. W obliczu antydyskryminacyjnego, rehabilitacyjnego i integracyjnego celu, finanse schodzą na drugi plan.

Aktywność w mediach

W roku 1983 współtworzył i był głównym bohaterem filmu Andrzeja Fidyka pt.: „Na przekór stereotypom”. Film poruszał tematykę umiejętności i możliwości zrehabilitowanych niewidomych. Widzieliśmy niewidomych uprawiających sport, na przykład jeżdżących na nartach, grających w szachy, uczących się języków obcych, czytających ambitne książki.

W latach 1994-95 Marek Kalbarczyk prowadził w Telewizji Polskiej program publicystyczny Lidii Gal pt.: „Razem czy osobno?”, przeznaczony dla niepełnosprawnych widzów, mający na celu emancypację tego środowiska i integrację społeczną. Był najprawdopodobniej jedynym niewidomym, telewizyjnym prezenterem na świecie. Wielkim sukcesem było uzyskanie koncesji na prowadzenie w Warszawie specjalnej stacji radiowej dla ludzi niepełnosprawnych „Fonon”. Niestety inicjatywa ta nie spotkała się z aprobatą pewnej części polityków i koncesja przepadła. Radiowe fascynacje z powodzeniem realizował w latach 2018-19 w autorskiej audycji „Jesteśmy razem” w Radiu Wnet. Zapraszał do udziału wybitnych gości: polityków, twórców, publicystów, działaczy, również niepełnosprawnych.

Fundacja Szansa dla Niewidomych

W roku 1992 Marek Kalbarczyk razem z Jackiem Kwapiszem (jego wychowawcą i nauczycielem ze szkoły w Laskach) założyli fundację o pierwotnej nazwie „Unia Pomocy Niepełnosprawnym Szansa”. Kilkanaście lat później zmienił jej nazwę na „Fundacja Szansa dla Niewidomych”. Ta z roku na rok rosnąca instytucja ma ogromne znaczenie. Zatrudnia 50 osób i realizuje około 40 projektów rocznie. Jej najbardziej znanym dziełem jest międzynarodowa konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND, ale także liczne konferencje edukacyjne, miesięcznik o stopniowo zmieniającym się tytule: „HELP – wiedzieć więcej”, „Help - jesteśmy razem”, wreszcie „Help – Świat dotyku i dźwięku”. Fundacja od początku istnienia prowadzi nowatorskie szkolenia i wydała wiele fascynujących publikacji. W ciągu niemal 30 lat działalności pomogła około 10 tysiącom osób z niepełnosprawnością wzroku.

Jako wyraz uznania dla talentu menadżerskiego, w Roku 1994  otrzymał Liść wawrzynu od Niezależnej Akademii Twórczości. Z kolei za zaangażowanie w pomoc innym Vital i Epoka zdrowia nadała mu tytuł Mecenasa zdrowia.

Notacja matematyczna dla niewidomych i specjalistyczne oprogramowanie „Translator”

W roku 2000 wziął udział w pracy naukowej zespołu kierowanego przez dr Włodzimierza Wysockiego. Grupa powstała na zlecenie Komitetu Badań Naukowych, dla projektu „Translator” realizowanego przez Instytut Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk. Opracował wtedy polską, rozszerzoną wersję brajlowskiej notacji matematycznej, pierwotnie stworzonej przez grupę naukowców pod kierownictwem Helmuta Ephesera. W roku 2004 razem z Andrzejem Zarembą opublikował poradnik matematyczny dla niewidomych pt.: „I ty możesz być matematykiem”, a w roku 2008 z dr Janem Omiecińskim poradnik pt.: „Brajlowska notacja matematyczna. Jak to zapisać, a jak odczytać?”.

Polska wersja notacji nie była jedynym rezultatem pracy ww. zespołu. Powstało także oprogramowanie, dzięki któremu niewidomi mogli edytować dokumenty w brajlu i wydrukować je w czarnym druku oraz odwrotnie – tekst przygotowany przez osoby widzące mógł być wydrukowany w notacji brajlowskiej. Translacja dotyczyła również matematyki wyższej ze złożonymi wyrażeniami, zapisami wielopoziomowymi, macierzami, ułamkami, układami równań itd. W ten sposób stała się możliwa współpraca niewidomych z widzącymi, na przykład uczniów z nauczycielami i studentów z wykładowcami. Za tę pracę zespół otrzymał od Komitetu Badań Naukowych najwyższą ocenę i wyróżnienie.

Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND

W roku 1999 Marek Kalbarczyk zainicjował organizowaną przez Fundację Międzynarodową konferencję REHA FOR THE BLIND IN POLAND, która z czasem stała się bodaj największym spotkaniem społeczności niewidomych, słabowidzących i ich bliskich na świecie. To nie tylko sesja merytoryczna i wystawa sprzętu rehabilitacyjnego dla osób z niepełnosprawnością wzroku, ale także prezentacja nowych bezwzrokowych dyscyplin sportowych, wystawa książek brajlowskich i audiobooków, popularyzacja audiodeskrypcji i liczne konkursy. O ile w pierwszej, jednodniowej edycji wzięło udział około 600 osób i 8 wystawców, po dwudziestu latach REHA to tysiące uczestników, czterodniowe spotkanie centralne, 16 spotkań wojewódzkich i ogromna rzesza uczestników internetowych z Polski i innych krajów.

Idea międzynarodowego charakteru REHA zaowocowała spotkaniami niewidomych z całego świata pod hasłem „Spotkania Wschód-Zachód”, w których biorą udział przedstawiciele z kilkudziesięciu krajów łącznie z tak odległymi jak Japonia, Bangladesz, Nepal, Kazachstan, Azerbejdżan, Armenia, Gruzja, Arabia Saudyjska, Izrael, Kenia, Egipt, Libia, USA, nie wspominając o krajach europejskich.

Poradniki, opowiadania i książki

Pisał zawsze – najpierw artykuły merytoryczne i projekty programistyczne, następnie poradniki rehabilitacyjne i wreszcie książki beletrystyczne.

Pierwsza książka z roku 2002 pt.: „Świat otwarty dla niewidomych” (Wydawnictwo WSiP) jest relacją o życiu po utracie wzroku. To nie autobiografia, ale przedstawione tam sceny pasują do życiorysu autora. Sam twierdzi, że opowiada o doświadczeniu zarówno swoim, jak i jego przyjaciół. Jak pogodzić się z pechem, złym losem, wypadkiem i utratą wzroku, odzyskać siły i nadzieję? Według autora, należy skierować uwagę na Boga i szczerze z Nim porozmawiać. Dla wielu ludzi jest to najlepsza recepta, dla innych nie. O książce „Świat otwarty dla niewidomych” Krzysztof Zanussi na jej okładce napisał:

„Książka Pana Marka Kalbarczyka jest jasna, przebija z niej nadzieja. Tchnie optymizmem płynącym z odnalezienia sensu życia. Polecam ją wszystkim, którzy chcą wejść w świat niewidomych i wynieść z tego spotkania osobisty pożytek”.

W kolejnej książce z roku 2008 pt.: „Czy niewidomy może zostać prezydentem”, młody chłopak, który w wypadku samochodowym traci wzrok nie chce rozmawiać z Bogiem, lecz się na Niego obraża. Zamysł na tę książkę był wynikiem rozmowy autora z jego przyjacielem, wybitnym niewidomym muzykiem Januszem Skowronem: „Czy uważasz, że niewidomi otrzymują niezbędną pomoc, czy raczej jej namiastkę?” – pytał przyjaciel. Uważał, że to, co dostają w dziedzinie niwelowania skutków niepełnosprawności to tylko namiastka pomocy. „Dać nam tylko troszkę, byśmy nie narzekali, ale o prawdziwej rehabilitacji i o życiowych szansach nie ma mowy.” Przyjaciel zakończył rozmowę pytaniem: „Czy sądzisz, że niewidomy może zostać w tym kraju prezydentem?”.

Autor nie daje na to jednoznacznej odpowiedzi. Niewidomy bohater opowiadania kandyduje na stanowisko szefa studenckiej organizacji. Gdy wydaje się, że ma ogromne szanse na wygraną, ktoś z sali dzieli się obawą, że jako niewidomy nie da sobie rady z dokumentami, rachunkami i rozliczaniem projektów. Niewidomy kandydat przegrał i wszystko w kwestii emancypacji wróciło do niechlubnej normy – niepełnosprawność dyskwalifikuje.

Wymienione tytuły zostały przychylnie ocenione przez czytelników, wobec czego Marek Kalbarczyk zmniejszył aktywność w innych dziedzinach, by napisać kolejne książki (w sumie jest ich 54). Opracował także 18 pokaźnych Biuletynów pokonferencyjnych REHA FOR THE BLIND IN POLAND. Od roku 1992 redaguje ilustrowane czasopismo „Help”, wydawane w formie graficznej, brajlowskiej i cyfrowej.

”100 najpiękniejszych miejsc w Polsce – zabytki i krajobrazy wreszcie dostępne dla niewidomych i słabowidzących” zostało wydane w nowej technologii, tzw. transparentnej, gdzie brajlowskie litery nałożone są na graficzne. Książki takie mogą być czytane zarówno przez niewidomych, jak i widzących czytelników. Jej rozwinięciem był „Dotykownik – atlas wypukłej grafiki”, w którym zaprezentował 255 wypukłych rycin sławnych zabytków i dzieł sztuki, opracowanych przez specjalistów tyflografiki. Atlas osiągnął duży sukces. W roku 2017 autor otrzymał za tę publikację wyróżnienie PTTK podczas 25. Ogólnopolskiego Przeglądu Książki Krajoznawczej i Turystycznej. Zajął 1 miejsce w kategorii Monografie oraz inne innowacyjne opracowania krajoznawcze. Prace te zainicjowały pokaźny cykl książek turystyczno-krajoznawczych autora.

W roku 2011 opublikował prekursorską książkę „Smak na koniuszkach palców”, którą napisał wspólnie z Piotrem Adamczewskim. Autorzy przedstawiają kilka oddzielnych wątków: rehabilitacyjny, kulinarny, krajoznawczy i beletrystyczny. Odważyli się wyjaśnić niewidomym czytelnikom procedury bezwzrokowego wykonywania różnych czynności w kuchni. Umożliwiły to zamieszczone tam przepisy mazowieckiej kuchni. Dzięki książce dowiadujemy się jak przygotować warzywa i owoce, wytrybować kości, ugotować zupę, usmażyć kotlety, a także skutecznie oddzielić białko od żółtka. Autorzy opowiadają o ciekawych zabytkach Mazowsza i regionalnych restauracjach. Przepisy kulinarne są przeplecione fragmentami beletrystycznego opowiadania o rodzinnych przygotowaniach do przyjęcia gości, kiedy to braknie prądu, gaśnie światło, a zarządzanie w kuchni przejmuje niewidomy członek rodziny. Właśnie on najlepiej wie, jak w niemal całkowitej ciemności odnaleźć poszczególne produkty spożywcze i narzędzia do ich obróbki. Publikacja jest kontynuacją starań autora o to, by świat zrozumiał, iż być niewidomym, oznacza co innego niż kiedyś. Dzisiaj to tylko poważne utrudnienie, a nie dyskwalifikujące kalectwo.

„Epilogi przywracające nadzieję”, to pełne wyobraźni wspomnienie wybitnego, niewidomego matematyko-fizyka i podróżnika prof. Witolda Kondrackiego. Marek Kalbarczyk przedstawia tego bohatera jako wzór dla innych. Korzystając z tej okazji odbywa filozoficzny dialog ze zmarłym przyjacielem – co w życiu jest najważniejsze, który światopogląd jest najbliższy ideału, jaka ideologia chroni przed załamaniem po utracie zdrowia?

Z kolei „Obrazy, które gdzieś hen uciekły”, to zbiór felietonów opisujących jak to jest nie widzieć lub widzieć mało. Jak się mają niewidomi na basenie, w hotelu, centrum handlowym? Jak sobie radzą podczas wielkiej ulewy albo kiedy dookoła tylko śnieg i lód? Wreszcie – czy kiedy brakuje wzroku, korzystają z dobrodziejstw tzw. trzeciego oka?

Największym literackim osiągnięciem autora jest książka pt.: „Ich trzecie oko”. To obszerna (520 stron) książka o czterech niewidomych chłopcach, których losy są przedstawione na tle historii drugiej połowy XX wieku. Nagle lub stopniowo tracą wzrok. Nie widzą od urodzenia albo ulegają różnym wypadkom. Po czasie załamania odzyskują siły i osiągają sukcesy. Po raz kolejny książka nie jest biografią ani autobiografią, a jednak wiele scen jest zaczerpniętych z życia autora i jego przyjaciół. Jeden z nich nie widział od urodzenia, a mimo to został wybitnym muzykiem. Drugi „bawił się” niewypałem, a po latach skutecznej edukacji został masażystą. Trzeci uległ wypadkowi samochodowemu i przypomina nam postać profesora Kondrackiego. Czwarty to być może sam autor – Marek Kalbarczyk. Mimo tych analogii całość jest zbeletryzowana i nie  oddaje wiernie przeżyć konkretnych osób. Za to w warstwie historycznej jest rzetelną relacją wydarzeń mających miejsce od roku 1944 do około roku 2000.

Większość poradników i książek Marka Kalbarczyka wydało Wydawnictwo Trzecie Oko Fundacji Szansa dla Niewidomych. Autor zrezygnował z pobierania jakichkolwiek tantiemów na rzecz statutowej działalności tej organizacji.

Odznaczenia i wyróżnienia

Efekty działalności Marka Kalbarczyka w coraz większym stopniu zdobywały uznanie środowiska i władz. W roku 1991 został członkiem grona społecznych doradców Ministra Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych Andrzeja Urbanika. W roku 1999 Polski Związek Niewidomych odznaczył Go za całokształt działalności Złotą Odznaką. Był przewodniczącym ruchu młodzieżowego, doradcą Prezesa ds. młodzieży, a następnie doradcą ds. technologii rehabilitacyjnych – zawsze społecznie. Za aktywne zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami w roku 2009 otrzymał w konkursie Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych tytuł Super Lodołamacza. W tym samym roku Prezydent Lech Kaczyński odznaczył Go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, co znalazło zaszczytną kontynuację w roku 2017, kiedy Prezydent Andrzej Duda odznaczył Go Krzyżem Oficerskim tego orderu. W roku 2010 Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji nadało mu tytuł „Człowieka bez barier”. W tym samym roku za działalność filantropijną został laureatem ogólnopolskiego konkursu „Dobroczyńca roku”. W roku 2011 otrzymał medal „20 lat systemu wsparcia osób niepełnosprawnych”.

Za stworzenie innowacyjnego urządzenia „Multimedialnego terminala informacyjnego” w roku 2017 uzyskał dla firmy Altix tytuł „Teraz Polska”. Terminale te prezentują wypukłe mapy i plany, są udźwiękowione, komunikują się z użytkownikami za pomocą klawiatury dotykowej lub przyciskowej, także poprzez aplikację zainstalowaną na smartfonach. Mogą być wyposażone w ekrany lub wyświetlacze dla wygody osób widzących.

Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach przyznało Mu Medal „Pax Et Gaudium In Cruce”. Marek Kalbarczyk traktuje to odznaczenie jako swój największy sukces i potwierdzenie dobrze wykonanej pracy na rzecz niewidomych.

W roku 2016 został członkiem Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób Niepełnosprawnych, działającej przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej, a w 2018 członkiem Rady Dostępności przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

Marek Kalbarczyk prywatnie

Ma żonę i czterech synów, spośród których dwóch odziedziczyło wadę wzroku. Na szczęście są niedowidzący, a nie niewidomi. A co sam mówi o sobie?

„Życie jest najciekawszą grą, w której chodzi o dotarcie do mety i pochwalenie się największym dobrem, jakie uczyniło się dla innych. Poza tym niewiele rzeczy jest ważnych. Są jedynie środkiem do realizacji głównego celu. Za to dobro można dostać się do życia wiecznego, o którym w zasadzie nie mamy pojęcia. Możemy wiedzieć tylko tyle, że istnieje oraz że jest wspaniałe. W ramach dążenia do dobra należy nieustannie wykorzystywać swoje zdolności, by inni mieli z tego pożytek. Tak jak muzyk ma pięknie grać, matematyk uczyć innych liczyć, tak rehabilitant ma pomagać podopiecznym, by mogli żyć jak pełnosprawni. W ten oto sposób wszyscy są sobie potrzebni nawzajem. W tym kontekście każdego, kto zawodzi, brakuje do kompletu. Każdy w tej grze jest zatem niezastąpiony, choć mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych”.

Uznaje więc pierwszeństwo działań społecznych nad indywidualnymi zachciankami, a nawet potrzebami. Jedynie taka postawa może pomóc chorym, niepełnosprawnym i zagubionym. Gdyby nie aktywność i empatia ludzi społecznie zaangażowanych, mogliby czuć się całkowicie osamotnieni. 

„Nie mniej ważnym, a śmiem stwierdzić, że najważniejszym sukcesem w życiu Marka Kalbarczyka jest wspaniała rodzina i liczne grono bliskich przyjaciół, na których zawsze z wzajemnością może liczyć.”

Prof. dr hab. Leonora Bużańska

„Markowi zawdzięczam mnóstwo. Razem byliśmy w Laskach. To on przecierał dla mnie szlaki w liceum - poszedłem do tej samej szkoły kilka lat po nim. Pamiętam, jak w dniu, w którym zdawałem egzamin pisemny z matematyki, mieliśmy długą rozmowę telefoniczną o tym, na jakie trafiłem zadania. Interesował się, moimi osiągnięciami. Po ukończonych studiach informatycznych na tym samym wydziale co On, skierował mnie do pracy nad komputeryzacją drukarni brajlowskiej w Polskim Związku Niewidomych, realizowaną pod kierunkiem doktora Stanisława Jakubowskiego. Marek zaprosił mnie też do udziału w tworzeniu firmy Altix.

Jestem dumny z tego, że wszyscy przyczyniamy się do jak najszerszego otwierania oczu niewidomym.”

Igor Busłowicz

„Gdybym miał jednym słowem określić jaki jest Marek Kalbarczyk, powiedziałbym, że jest wymagający - przede wszystkim od siebie, a potem od innych. To słowo jest dla mnie ważne, ponieważ nie tylko wskazuje kogoś, kto dużo wymaga, ale także kto stanowi wyzwanie. Jak być dobrym, sprawiedliwym, jak żyć w zgodzie z samym sobą i wnieść jak najwięcej dobrego do społeczności, wreszcie jak kochać i działać dla innych? Na te pytania Marek szuka i znajduje odpowiedzi, i stawia wyzwanie, żebyśmy szukali także my.”

Janusz Mirowski

„Nie jest łatwym zadaniem pisanie o człowieku, przyjacielu, którego zna się od ponad czterdziestu lat.  Jego sukcesy zawodowe i społeczne bronią się same – firma, fundacja, nowatorskie i unikatowe rozwiązania dla osób niewidomych, podręczniki, poradniki i książki, przygoda z telewizją i radiem. Wszystko to nie wymaga komentarza, świadcząc o wielu talentach Marka Kalbarczyka. Dla mnie bodaj najważniejszymi Jego cechami są otwartość na nowe, niezamykanie się na świat, ciekawość życia, wiara we własne siły i optymizm. Jest niewątpliwie człowiekiem wizji. On ponadto te wizje wciela w życie i zaraża nimi otoczenie, w czym pomaga jeszcze jedna z Jego cech - konsekwencja w działaniu.”

Elżbieta Gutowska-Skowron

„Z mojego Punktu widzenia, Pan Marek jest wyjątkowym człowiekiem. Jest bowiem nie tylko biznesmenem, który stworzył własną firmę, a potem fundację, ale także osobą, która bardzo wielu ludziom pomogła. Uważam, że ja do tych ludzi się zaliczam. Nie przesadzę, gdy powiem, że to właśnie dzięki Panu Markowi rozwinęłam się, podjęłam studia i pracę, a także uwierzyłam we własne możliwości. Ja jestem tylko przykładem, ale osób, do których Pan Marek wyciągnął pomocną dłoń jest znacznie więcej. Pan Marek to też człowiek wielu talentów: jest świetnym matematykiem, pisze książki, muzykuje, jest znakomitym mówcą, ma szeroką wiedzę z zakresu polityki, historii, jest także wizjonerem i nie boi się wyzwań i nowatorskich rozwiązań. Trzeba też szczerze przyznać, że ma temperament. Ale czyż dzięki niemu nie osiąga tego, co sobie zamierzy?  Myślę, że Pan Marek jest człowiekiem, którego trudno ”włożyć” w jakieś ramy. To ogromny zaszczyt, że mogę pracować w jego fundacji, a z nim samym serdecznie i szczerze się przyjaźnić.”

Ewa Bąk

Świat dźwięku i dotyku Marka Kalbarczyka

Garść szczegółów o różnych pomysłach, inicjatywach i osiągnięciach

Jako niedowidzący nauczył się pisać długopisem i nadal skutecznie to robi. Własną ręką podpisuje książki i zapisuje dedykacje.

W Laskach nauczył się pisma Braille’a, a następnie specjalnego zapisu metodą Humbolta – pisanie długopisem w obrębie sześciopunktowych kratek brajlowskiej tabliczki.

Próbował grać na różnych instrumentach, ale dopiero w wieku 12 lat zaczął grać na gitarze. Jest samoukiem.

Tak samo jak Jego niewidomi koledzy samodzielnie jeździł na rowerze i na wrotkach.

W szóstej klasie, pod wpływem przyjaciela Janusza Skowrona, zaczął pisać krótkie opowiadania i wiersze.

W wieku 14 lat grał w rockowym zespole prowadzonym przez Janusza Skowrona. Ten sam zespół ponowił działalność 3 lata później, ale wtedy grał już prosty jazz. W tym samym roku Marek Kalbarczyk założył licealny zespół rockowy. Koledzy uważali, że jest polskim Hendrixem.

Już w szkole w Laskach zafascynował się wypukłymi mapami i rysunkami. Nauczył się je kreślić w powietrzu; w ten sposób przedstawiał innym nawet skomplikowane rysunki i figury.

W liceum potrafił wyjaśniać zagadnienia stereometrii widzącym uczniom. Trójwymiarowe figury przedstawiał machając ręką w przestrzeni. Pomogło mu to kiedy przygotowywał swoją pracę magisterską. Znalazł i udowodnił w niej metodę na obliczanie kosztów odwzorowań pomiędzy strukturami danych.

Poszukiwał elastycznego materiału, który umożliwiłby zapisywanie zwykłych liter w sposób uwypuklony. Zainteresowania te pomogły mu stworzyć w firmie Altix dział tyflograficzny, który realizuje te zamysły.

W drugiej połowie lat 70. zorganizował nowoczesny ruch niewidomych studentów i licealistów – wbrew panującej dookoła bylejakości. Jego sekcja mogła korzystać z dobrodziejstw nowoczesnej rehabilitacji, która gdzie indziej dotarła do innych niewidomych całe lata później. Nawiązał współpracę z młodzieżowymi organizacjami pełnosprawnych uczniów i studentów, m.in. Społeczni Instruktorzy Młodzieżowi PCK.

W roku 1975 zainteresował się dermooptyką. Wziął udział w badaniach mających na celu zweryfikowanie, czy można oglądać kolorowe obrazy opuszkami palców. Okazało się, że w pewnym stopniu można.

Na pierwszym roku studiów zaprotestował przeciw zachowaniu władz bezwzględnie tłumiących robotnicze protesty roku 1976.

W roku 1980 zakłada kolejny zespół – tym razem bluesowo-rockowy i gra wzorując się na Carlosie Santanie i Ericu Claptonie.

Poszukiwał reżysera, który zechciałby zaprezentować, co dla niewidomych znaczy prawdziwa, intensywna rehabilitacja. Znajduje Andrzeja Fidyka, a ich film „Na przekór stereotypom” zdobywa nagrody.

W roku 1985 doprowadził do udziału niewidomych w doświadczeniach eksterioryzacji metodą Monroego, uzyskując dowody, że jest to przekroczenie dozwolonych granic.

W roku 1987 opracował koncepcję nowoczesnego przygotowywania niewidomych do nauki i pracy, przedstawiając ją w referacie „Komputeryzacja niewidomych przez niewidomych”. Od tej pory niewidomi zrezygnowali z poszukiwań pełnosprawnych inżynierów, a  wykorzystaniem rozwiązań IT dla niwelowania skutków niepełnosprawności zajmowali się sami zainteresowani.

W roku 1988 stworzył z Erykiem Zielińskim firmę „Infobank”.

W roku 1990 tworzy komputerowy program lektorski „Readboard”, który osiąga niebywały sukces na rynku. Wykorzystuje syntezę mowy stworzoną dwa lata wcześniej i dodaje do systemu udźwiękowienia komputera wiele istotnych funkcji, m.in. mówiący kalkulator, edytor tekstu, kalendarz. Readboard nie wymagał współpracy z jakimkolwiek urządzeniem elektronicznym, ponieważ w całości był rozwiązaniem softwarowym.

Opracował sposób realizacji efektywnych, grupowych szkoleń komputerowych z udziałem niewidomych.

W roku 1993 Prezes Polskiego Związku Niewidomych polecił mu zorganizowanie specjalnego CB radia dla niewidomych, co kończy się utworzeniem razem z prof. Witoldem Kondrackim i Sekretarzem Generalnym PZN Sylwestrem Perytem spółki „Fonon” i wystąpieniem o koncesję na częstotliwość na UKF.

Jego firma Altix zatrudniała wielu niepełnosprawnych i stał się zakładem pracy chronionej. Zrezygnowano z tego statusu w roku 2001.

W roku 1997 wstąpił do Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego, a rok później został Członkiem Prezydium Rady Naczelnej tego ugrupowania. Opracował kilka merytorycznych wystąpień, które miały na celu budowanie jedności Polaków i wspólną pracę dla kraju. Kandydował do Sejmu RP, ale nie został wybrany. Zaprzyjaźnił się z późniejszym Marszałkiem Senatu Zbigniewem Romaszewskim, który m.in. został jednym z największych sponsorów Fundacji Szansa dla Niewidomych.

W 1999 zainicjował Konferencje REHA FOR THE BLIND IN POLAND oraz konkurs IDOL Fundacji Szansa dla Niewidomych, w którym zwycięzców wybierała najpierw elita środowiska niewidomych, słabowidzących i ich bliskich, w kolejnych latach wcześniejsi zwycięzcy, a wreszcie sami Internauci w głosowaniach wojewódzkich i krajowych.

W 1999 opracował plan ogólnopolskich prezentacji sprzętu specjalistycznego IT, służącego do niwelowania skutków niepełnosprawności wzroku i  udostępniania im informacji.

Wpadł na pomysł, jak niewidomi mogą grać w ping-ponga. Przedstawił ten pomysł szkołom specjalnym i niewidomym beneficjentom Fundacji. Organizował zawody w tej nieoficjalnej dyscyplinie sportu. Celem było umożliwienie niewidomym gry z osobami widzącymi w ośrodkach wczasowych i hotelach.

W 2002 opracował plan komputeryzacji szkół, do których uczęszczają uczniowie niewidomi i słabowidzący. W latach 2004-2007 realizował ten plan.

W 20 lat po powołaniu Fundacji zorganizował rocznicowe uroczystości w miastach wojewódzkich, które stały się wielkim świętem tej społeczności.

W 2004 zainicjował powstanie wojewódzkiej sieci punktów doradczych dla niewidomych - Tyflopunktów.

W 2006 zainicjował działania na rzecz rozwoju audiodeskrypcji filmów. Altix zatrudnił Tomasza Strzymińskiego (pioniera tej dziedziny w Polsce). Kalbarczyk zlecił dr Agnieszce Szarkowskiej deskrypcję filmu „Dzień świra”, zaprezentowany na pierwszym w Polsce, masowym pokazie sztuki audiodeskrypcji podczas REHA 2007 w Bibliotece Narodowej w Warszawie.

Zorganizował ogólnopolską trasę prezentacyjną specjalistycznych przyrządów dla niepełnosprawnych wzroku „Tyflobus” – mobilny gabinet rehabilitacyjny, który dotarł do około 200 miast w całym kraju.

Razem z Pauliną Pac i Krzysztofem Kulikiem uruchomił produkcję tyflografiki (wypukłej grafiki): mapy, plany, ryciny zabytków i dzieł sztuki. Powstają tam wypukłe grafiki w postaci brajlowskich punktów tworzących  na papierze wypukłe linie i powierzchnie, albo w plastiku uwypuklonym pod wpływem temperatury i ciśnienia, względnie wykonane w technologii naklejania plastikowych warstw oraz w metalu. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych brajlowskich drukarek, inicjuje druk książek wykonanych w technologii transparentnej – brajlowskie znaki i ryciny na tle grafiki.

W 2011 zorganizował pierwszą edycję Spotkania Wschód-Zachód, w którym wzięło udział kilkudziesięciu wybitnych niewidomych z wielu krajów. Zebrani przyjęli tekst apelu do władz świata.

W 2015 stworzył ideowy projekt wypukłej, mówiącej mapy świata, która przedstawia wszystkie kontynenty i umożliwia wymianę informacji dźwiękowych dzięki komunikacji z komputerem. Pierwotnie w pamięci urządzenia zapisano tysiące danych o mapie fizycznej i politycznej.

W 2017 Fundacja aplikowała do władz International Mobility Conference o prawo zorganizowania kolejnej edycji światowego spotkania IMC w Polsce i otrzymała zgodę. Konferencja odbędzie się w roku 2022 lub 2023.

Stworzył koncepcję informatycznego i elektronicznego systemu informacyjnego o obiektach użyteczności publicznej dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością wzroku „YourWay”.

Razem z Januszem Mirowskim z okazji 25-lecia Fundacji zorganizował wielką galę rocznicową – największy w historii koncert dedykowany niewidomym z udziałem wielu sławnych artystów.

W 2018 stworzył koncepcję specjalnego, wypukłego i mówiącego globusa, a rok później szachów. Urządzenia te są urządzeniami elektronicznymi. Globus o średnicy 400mm, prezentuje wszystkie kontynenty, pasma górskie z największymi szczytami, rzeki i jeziora, morza, stolice, a nawet niektóre granice państw. Globus mówi tak, jak wcześniej stworzona mapa świata. Z kolei szachy są sterowane przez system Windows, w którym zainstalowano komputerowy program szachowy. Można grać z komputerem lub drugim szachistą. System sprawdza poprawność ruchów i może podpowiadać najlepsze rozwiązania. Szachy mają rozmiary turniejowe.

Zorganizował 6 konferencji edukacyjno-rehabilitacyjnych z udziałem naukowców i nauczycieli z całego kraju (największą w roku 2011 w Uniejowie) oraz kilka innych konferencji  rehabilitacyjnych z udziałem naukowców, informatyków, architektów (największą w roku 2016 w Serocku pod Warszawą).

W 2019 Wydawnictwo Trzecie Oko wydało pierwszą książkę w języku obcym (francuskim): „Chopin á Paris Une affaire non classée Préface de Rafał Blechac ”. Książka jest ceniona wśród muzykologów i miłośników muzyki Chopina.

Jest twórcą bodaj największego na świecie spotkania niewidomych – REHA FOR THE BLIND IN POLAND, które bije wszelkie rekordy. Najprawdopodobniej zostaną one jeszcze bardziej wyśrubowane podczas REHA 2021, kiedy zostaną zainicjowane obchody 30-lecia Fundacji.

Doprowadził do spotkań przedstawicieli Firmy Altix i Fundacji Szansa dla Niewidomych w wielu krajach na wszystkich kontynentach i zainicjował działalność w naszej części Europy, m.in. Rumunii, Ukrainie, Białorusi i Gruzji.

Lista publikacji autorstwa Marka Kalbarczyka

  1. Przestrzeń i jej obrazy. Dźwięk, tyflografika i magnigrafika – 2015 r.
  2. Widzieć dotykiem i słuchem; Dźwięk, tyflografika i magnigrafika - 2018 r.
  3. Posłuchaj, dotknij i obejrzyj; Dźwięk, tyflografika i magnigrafika” - 2019 r.
  4. Dostępność na serio – 2020 r.
  5. Widzieć inaczej – 2020 r.
  6. Podręcznik do matematyki - klasa 1 – WSiP 1982 r.
  7. Podręcznik do matematyki - klasa 2 - WSiP 1983 r.
  8. Podręcznik do matematyki - klasa 3 - WSiP 1984 r.
  9. Rozszerzona notacja matematyczna – 2000 r.
  10. I TY możesz zostać matematykiem – Marek Kalbarczyk, Andrzej Zaremba - 2004 r.
  11. Jak to zapisać, a jak odczytać w brajlu – Marek Kalbarczyk, Jan Omieciński - 2008 r.
  12. 100 najpiękniejszych miejsc w Polsce – 2009 r.
  13. Dotykownik – atlas wypukłej grafiki – 2011 r.
  14. Gdańsk dla wszystkich - Dantiscum, Dantis, Gedanum, Danzig – 2012 r.
  15. Poznań pod palcami – 2013 r.
  16. Lubuskie na wyciągnięcie ręki – 2013 r.
  17. Lubelskie smaki i smaczki – 2013 r.
  18. Zabytki Dolnego Śląska przedstawione dźwiękiem i dotykiem - 2016 r.
  19. Dotknij Wrocławia – 2012 r.
  20. Uroki udźwiękowionych krajobrazów Pomorza Zachodniego – 2017 r.
  21. Dotknij pięknej Opolszczyzny – 2013 r.
  22. Tyfloprzewodnik po zamojskim Zoo – 2014 r.
  23. Podlasie namalowane dotykiem– 2014 r.
  24. Smak na koniuszkach palców – Marek Kalbarczyk, Piotr Adamczewski - 2013 r.
  25. Między Toruniem a Bydgoszczą – 2013 r.
  26. Lato w Ochli – 2014 r.
  27. Perły Mazowsza dla Ciebie – 2014 r.
  28. Multikulturowe Podlasie – Elena Świątkowska, Marek Kalbarczyk - 2012 r.
  29. Świat opisywany dźwiękiem – Marek Kalbarczyk, Janusz Mirowski - 2015 r.
  30. Świat otwarty dla niewidomych – szanse i możliwości - WSIP 2003 r.
  31. Sportowe rewelacje dla niewidomych – 2014 r.
  32. Kwalifikacje niemal olimpijskie – 2014 r.
  33. Dotrzeć do celu – czy niewidomy może zostać prezydentem – 2008 r.
  34. Wiara i praca czynią cuda. Nowoczesna rehabilitacja dla tych, którzy widzą za mało oraz dla ich bliskich - 2012 r
  35. Umiejętności na wagę złota – 2013 r.
  36. 16 kolorów w talii – 2014 r.
  37. Radość z życia to przywilej nas wszystkich – 2014 r.
  38. Wśród nas są niewidomi  – 2014 r.
  39. Czas na własną firmę – Marek Kalbarczyk, Magdalena Kornetka - 2011 r.
  40. Świat otwarty dla niewidomych i niedowidzących – przede wszystkim w szkole – 2013 r.
  41. Pomóc komuś i samemu sobie jednocześnie - czy to nie świetny pomysł? – 2013 r.
  42. Premia dla aktywnych – 2019 r.
  43. Jan Karski – wybitny dyplomata, honorowy obywatel i świadek nadziei – przedmowa prof. Jan Żaryn - 2014 r.
  44. Dotyk Solidarności – 2015 r.
  45. Epilogi przywracające nadzieję –wspomnienie prof. Witolda Kondrackiego - przedmowa Piotr Witt – 2018 r.
  46. Ich trzecie oko – przedmowa Krzysztof Skowroński - 2019 r.
  47. Obrazy, które gdzieś hen uciekły – 2019 r.
  48. JESTEŚMY RAZEM – wydanie albumowe – Marek Kalbarczyk, Janusz Mirowski - 2017 r. 

 

„Ich trzecie oko” – Marek Kalbarczyk

Przedmowa - Krzysztof Skowroński

W codziennym życiu większość z nas nie zastanawia się nad tym, co przechodzący z białą laską człowiek czuje, co myśli, w jaki sposób trafia z jednego miejsca do drugiego, co może być dla niego przerażające i czego oczekuje od otoczenia. Owszem, czasami widząc niewidomego zatrzymujemy się, pomagamy mu przejść na drugą stronę ulicy, wymieniamy zdawkowe zdania i tyle. Idziemy dalej oglądając wystawy sklepów, uliczny ruch i twarze mijanych przechodniów. Nie podskakujemy do góry z radości, że doświadczamy cudu widzenia. Potrafimy wprawdzie zamknąć oczy, by pozwolić na to, żeby świat zniknął, ale po chwili przywracamy jego kolory i kształty. Tak jest wśród nas, „normalnych”. Nie potrafimy cieszyć się z tego co mamy, bo to mamy.

Marek Kalbarczyk w książce „Ich trzecie oko” proponuje nam coś innego. Mamy się na chwilę zatrzymać i poznać świat, którego my - widzący nie widzimy, nie czujemy i nie znamy. Czy ktoś z nas zastanawiał się, jak głębokim przeżyciem dla niewidomego dziecka może być podróż, jak długo przed tym, zanim wsiądzie do pociągu boi się i zastanawia, czy mu się to uda? Czy zdajemy sobie sprawę, jak trudna jest nauka pisania Braillem, że bolą przy tym palce? A czy myślimy o tym co to znaczy tracić wzrok, kiedy co jakiś czas kolejne elementy obrazu stają się nieostre, a w końcu zapada ciemność? Co wtedy czuje młody człowiek, który uświadamia sobie, że już nigdy niczego nie zobaczy? Jak go to paraliżuje, w jakie odmęty depresji go to wprowadza i jak z niej wychodzi? Jak wiara potrafi przywrócić mu chęć życia?

Dlatego (i nie tylko dlatego) warto otworzyć książkę Marka Kalbarczyka. Wystarczy otworzyć, bo dalej już czyta się sama. „Ich trzecie oko” jest autentyczną powieścią, która nie ma na celu ani dydaktyki, ani zwrócenia uwagi, ani żadnego „nachalnego przesłania”. Po prostu jak w każdej powieści poznajemy bohaterów, ich życie wewnętrzne i przygody. Są prawdziwi. Czterech przyjaciół, których połączyły wspólne pasje i odwaga odnalezienia siebie i własnej mocy w świecie bez obrazu. Każdy z nich jest inny. Jeden urodził się niewidomy, drugi tracił wzrok stopniowo, dwóch pozostałych po nieszczęśliwych wypadkach. Autorowi udało się wprowadzić czytelnika nie tylko w ich świat; poznajemy ich rodziny, przy okazji przypominamy sobie najważniejsze momenty z najnowszej historii Polski. To się Markowi Kalbarczykowi udało.

Wzruszenie - to jest chyba najbardziej adekwatne słowo określające relacje między czytelnikiem a trzecim okiem. A jeśli ktoś zadawał sobie pytanie o to, co widzi niewidomy, w tej książce znajdzie na to pytanie odpowiedź i pewnie się zdziwi.

I jeszcze jedno. To nie jest lektura pesymistyczna. To książka o odnalezieniu siebie i swojej drogi. A jeśli ten, który idzie z „blondynką” potrafi znaleźć drogę, to jakim wstydem powinien płonąć widzący, który tego nie potrafi?

„Epilogi przywracające nadzieję” – Marek Kalbarczyk

Przedmowa (fragmenty) - Piotr Witt

OCZAMI  DUSZY 

[…]

Marek Kalbarczyk podjął trud przedstawienia sylwetki wybitnego polskiego uczonego, ociemniałego matematyka i fizyka. Profesor Witold Kondracki czasami nie trafiał do popielniczki, ale za to poruszał się swobodnie w przestrzeniach Banacha i Hilberta, „bez których sam Einstein nie dałby rady”.

Opowieść, którą trzymacie w ręku, osnuta na tle postaci Witolda Kondrackiego stanowi najlepsze, jakie znam wprowadzenie w świat niewidomych, przybliża ich i pozwala zrozumieć. Jest tym cenniejsza, że uwzględnia skutki wielkiej, niedawnej rewolucji, jakie w życiu ociemniałych spowodowały komputery i informatyka. Jeszcze w latach siedemdziesiątych dla niewidomych były: masaż, szczotki, ewentualnie muzyka. Dziś, niewidomi, dzięki specyficznym urządzeniom mogą czytać dane zapisane w pamięci komputera i dzięki syntezatorom głosu i innym wynalazkom komunikować się łatwo nie tylko między sobą, jak dawniej, ale i z ludźmi widzącymi.

Kalbarczyka ze zmarłym niedawno Kondrackim łączy bardzo wiele. Obaj są ociemniali, obaj stracili wzrok w wieku dojrzewania – Kalbarczyk, kiedy miał lat 12, Kondracki 14. Obaj są wykształconymi matematykami. Mówię o nich w czasie teraźniejszym, gdyż Kalbarczyk, wierzący chrześcijanin, jakby nie przyjął do wiadomości śmierci swego przyjaciela, kontynuuje dialog z nim o sprawach, które od lat pasjonowały ich obu, stanowiły temat  rozmów i rozmyślań. Swoisty, przejmujący momentami dialog ze zmarłym bytującym w zaświatach.

Książka nie jest typową biografią. O życiu i dokonaniach profesora Kondrackiego można przeczytać u innych. Kalbarczyk, oddając hołd swemu przyjacielowi „wbrew dotychczasowej wiedzy empirycznej sięga po inną, o wiele ważniejszą”.

„Wierzymy – mówi – że istnieje tamten świat, a jeśli tak, to są tam nasi bliscy”.

Kiedy się pisze w sposób tak osobisty, jest rzeczą zrozumiałą, że pisze się dużo o sobie, więcej nawet niż w biografiach klasycznych.

Dwaj przyjaciele prowadzą często to, co Witkacy nazywał „rozmową istotną”. A nawet sprzeczają się o sprawy ostateczne: religię, wiarę, śmierć i zaświaty. Gdyż, o ile mają wiele cech wspólnych, to również wiele ich dzieli. Po uzyskaniu swoich dyplomów, po ukończeniu studiów matematycznych, obrali inne zawodowo drogi. Kondracki, laureat Olimpiady Matematycznej w 1968 roku zajął się fizyką teoretyczną, Kalbarczyk informatyką z nadzwyczajnym sukcesem. Pierwszy syntezator polskiej mowy to on. Fizyk jest niewierzący, informatyk wierzy. Jego pierwszym tekstem literackim jest opowiadanie o chłopcu, który po utracie wzroku w wieku dojrzewania wydźwignął się z depresji dzięki „pracowitości, samozaparciu, a co najważniejsze spotkaniu z Bogiem”. Opowiadanie jest także autobiograficzne. „Jezus jest autorem najważniejszej rewolucji w całej historii człowieka” - mówi Kalbarczyk.

Kondrackiego, dla odmiany, pociąga Azja. Tam tylko znajduje głębokie ludzkie odczucia, tam jest prawdziwe szczęście i prawdziwe cierpienie. Odrzuca dekadencki Zachód, gdzie widzi tylko „dążenie do byle czego”. W ciągu 32 lat 20 razy jeździ do Indii. Dopiero tam czuje prawdziwie, że żyje: „czuje zapachy, słyszy dźwięki, oblewa go miły skwar nie do wytrzymania”. Z Indii pochodzi pojęcie „zera” - najważniejszej liczby w matematyce i dziesiętny system zapisu liczb, tzw. arabski. Fascynuje go także, a może nawet przede wszystkim hinduizm – religia wedyjska. Nie wiadomo do końca, czy wierzy jak Hindus, czy też urzeka go tylko literacka uroda wedyjskich tekstów, o których Kalbarczyk, po naczytaniu się pod wpływem przyjaciela literatury wedyjskiej mówi, że nawet przy najlepszej woli nie byłby w stanie uwierzyć w bajki o Dewi (matce hinduizmu) i bogu Asurze – nadludzkiej istocie rodzaju męskiego.

[…]

Kalbarczyk jako jeden z pierwszych, jeżeli nie pierwszy w Polsce, wyciągnął z pojawienia się nowego wynalazku praktyczne konsekwencje. Stworzona przez niego fundacja Szansa dla Niewidomych pomogła dziesiątkom szkół, gdzie uczęszczają niewidomi, przeszkoliła tysiące osób, a wielu pozwoliła znaleźć pracę, niejednokrotnie wysoko kwalifikowaną.

Lektura jego książki napawa optymizmem. Wyrzuca swemu przyjacielowi, że nigdy nie uznał korzyści wynikających z braku wzroku. Ślepota to dar – mówi Kalbarczyk. Moje trzecie oko – mówi często o sobie. Charakterystyczną cechą jego opowieści jest podziw dla bodźców docierających do innych zmysłów, głównie słuchu. U jego uczonego przyjaciela ważne są jedynie obrazy. Nie wiem, czy autor tej opowieści zdaje sobie sprawę do jakiego stopnia my – widzący, żyjący w wielkich miastach, jesteśmy stale narażeni na agresję jaskrawych reklam, wezwań i sloganów. Po spacerze przez Paryż najchętniej gaszę światło i dopiero w mroku, w masce, nie widząc nic, naprawdę odpoczywam.

Opowieści są zaprawione dowcipem i rozważania metafizyczne przeplatane anegdotą. Z wielką doza autoironii Kalbarczyk opowiada na przykład, jak to pewien rosły mężczyzna ożywiony współczuciem dla niewidomego wepchnął go siłą do tramwaju nie pytając ani o numer linii, ani dokąd ten niewidomy jedzie. Nie zahacza prawie o politykę, ale kiedy mówi o skąpstwie sponsorów, nie może powstrzymać się od kąśliwej uwagi „Polska wytworzyła specjalną kastę bogaczy, którzy sami nie zarobili, ale właśnie im dano zarobić. Oni nie lubią się dzielić.”

Sprowadzając różnice między autorem tej niezwykłej książki i jej bohaterem do jednego krótkiego zdania można powiedzieć, że różni ich postawa wobec świata: Kalbarczyk cieszy się tym, co ma, Kondracki żałuje tego, czego nie ma. Wyrażając żal po stracie przyjaciela, autor opowieści pokazuje zarazem jak można i trzeba pozostać optymistą w każdej sytuacji. Odwołuje się przy tym do imponderabiliów filozoficznych, ale zarazem podaje, czasem w formie przykładów, a czasem przypowieści, szczegółowe porady praktyczne, jak tę postawę osiągnąć. Marek Kalbarczyk uważnie i nie bezkrytycznie przygląda się światu. Wiele mogą się od niego nauczyć niewidomi i może jeszcze więcej widzący. Patrzy na świat oczami duszy, „które zawsze widzą, a nigdy nie są uszkodzone”.